Wydawać by się mogło, że Polacy nie będą mieli wiele wspólnego z tak egzotyczną rośliną i napojem, jakim jest ostrokrzew paragwajski i powstający z niego „napar przyjaźni”. Prawda i fakty są jednak zupełnie inne. Otóż polscy emigranci, którzy w IXI wieku dotarli aż do wybrzeży Brazylii i Argentyny, zajęli się tam głównie plantacjami i uprawą tej właśnie rośliny. Pierwszą próbę sprowadzenia yerby do Polski podjęto w czasie trwania zaborów, w roku 1882. Na ten gest zdobyło się dwóch mężczyzn: Teofil Rudzki wraz z odpowiadającym za polskie osadnictwo w Brazylii Edmundem Saporskim. Towar tak spodobał się kupcom i klientom w Polsce, że jednocześnie przykuł uwagę rosyjskich kupców, którzy w jej rozpowszechnieniu widzieli zagrożenie dla sprowadzanej przez nich z Chin herbaty, postanowili więc namówić władze do zablokowania importu suszu do kraju. Tak też się stało – na susz ostrokrzewu zostało nałożone tak wysokie cło, że jego sprowadzanie przestało być opłacalnym przedsięwzięciem. Fakt ten zniechęcił również i samego Rudzkiego. Z kolei z początkiem lat 90-tych do Polski zaczęli wracać emigranci z różnych stron świata, chcących w swoim kraju zaprowadzić nowe porządki, a także wprowadzić na szeroką skalę różne technologiczne i techniczne udogodnienia, a także nowinki i ciekawostki. W ten sposób na rynek krajowy powróciła również yerba mate. Ostateczne rozpowszechnienie tej rośliny zawdzięczamy powracającemu z emigracji w Ameryce Południowej Leopoldo Buderacky. Jego firma, założona w 1990 roku stała, okazała się być pierwszym importerem yerby do Polski, a jej rozpowszechnianie zaczęło się od wąskiego grona sympatyków, zlokalizowanych w pobliżu firmy Leopoldo, czyli Argentyna Limited.